Każdego dnia korzystamy na smartfonie średnio pewnie z kilkunastu aplikacji. Zatem jedna więcej nie zrobi różnicy. A warto.
Warto zacząć używać czytnika RSS. Są ich dziesiątki. Każdy znajdzie taki, który będzie mu pasował: darmowy, płatny, z podstawowymi funkcjami czy kombajn do zarządzania treściami, dostępny na jednym urządzeniu, synchronizujący się przez chmurę lub poprzez konto założone w serwisie.
Czytniki RSS to świetne narzędzia (i protokół), które istnieją od wielu, wielu lat. Ale ciągle są mało rozpowszechnione. A w świecie wszechobecnych algorytmów, które wiedzą lepiej, co powinniśmy czytać - wręcz niezbędne, żeby mieć jakąkolwiek autonomię nad tym, co do nas dociera.
- W czytniku RSS zobaczysz każdy opublikowany w danym serwisie tekst, film na ulubionym kanale YouTube, podcast, nowe wydanie newslettera.
- W czytniku RSS zapiszesz artykuły na później, zapoznasz się z ich pełną wersją lub fragmentem.
- W czytniku RSS możesz też zalogować się do subskrybowanego serwisu skracając sobie drogę dotarcia do niego.
To naprawdę znakomita alternatywa dla społeczeństwa, które - w kwestii pozyskiwania treści z serwisów informacyjnych, podcastów, newsletterów, YouTube'a czy nawet mediów społecznościowych - ugrzęzło w bagnie algorytmów i w zamkniętych cyfrowych ogrodach big techów.
Jednocześnie ubolewam, że nie wszystkie strony prywatne, portale informacyjne (z podziałem np. na autorów bądź kategorie) czy strony rządowe i samorządowe nie mają kanałów RSS. To bardzo ułatwiłoby tworzenie swojej cyfrowej gazety pozbawionej algorytmów i stawiającej użytkownika w centrum.
Korzystajcie z RSS-ów. Zainstalujcie na komputerze i telefonie czytnik RSS. Uzupełniajcie swoje strony o kanały RSS (najlepiej z podziałem na kategorie tematyczne i autorów). Edukujcie i namawiajcie do korzystania z czytników RSS swoich odbiorców, rodzinę, znajomych, sąsiadów. W kwestii dystrybucji treści na linii wydawca - odbiorca nic lepszego nas na razie nie spotka.
Fot. Julio Lopez / Unsplash